Dzień z życia filmowca

Wiele z Was z pewnością zastanawia się jak wygląda codzienność osoby, która zawodowo zajmuje się robieniem filmów. Z pewnością wśród Was można wydzielić dwie grupy 😊 Jedni z Was zapewne mają przed oczami dzień pełen wrażeń, na planie teledysków ze sławnymi osobami lub kręcenie ujęć do pełnometrażowego filmu, który niebawem pojawi się na ekranach kin. Drudzy natomiast widzą pokój pełen pudełek od pizzy, napojów energetycznych i porozrzucanych skarpetek, a na fotelu przed monitorem zapełnionym ujęciami- montażystę. Zdradzę Wam sekret…. Ani jedna, ani druga wizja nie pokrywają się z tym jak tak naprawdę wygląda typowy dzień z życia filmowca. Jesteście ciekawi jakie przygody i nieoczekiwane zwroty akcji czekały na naszą ekipę podczas ostatniego dnia zdjęciowego? W takim razie zapraszam do dalszego czytania i przeżywania razem z nami tego zwyczajnego, a zarazem pełnego niespodzianek dnia!

Ten dzień...

rozpoczął się jak każdy inny- wczesna pobudka, dobre śniadanie, wygodne ciuchy i czym prędzej wyruszyliśmy na podbój nowego dnia! Głównym planem na ten dzień było nakręcenie ujęć z uroczystości w naszym pobliskim górskim miasteczku zwanym Karpaczem. Na pewno każdy z Was choć raz słyszał o tym urokliwym miejscu. W mieście, które właśnie tego dnia świętowało swoje
60-lecia nadania praw miejskich odbyły się liczne atrakcje dla jego mieszkańców, jak i przebywających w nim turystów. To właśnie kilka z nich mieliśmy za zadanie uwiecznić, aby stworzyć wspaniały film, który będzie pamiątką i formą promocji miasta w “wielkim świecie” 😊

Między jedną pracą, a rozpoczęciem drugiej...

jak zawsze udaliśmy się w znajome strony, aby ugasić pragnienie i osłodzić sobie upalny dzień wypełniony pracą. I tak znaleźliśmy się w samym centrum Karpackiej starówki sącząc pyszną mrożoną kawę i zajadając się lodami z naszej ulubionej kawiarni Mount Blanc. W takie dni jak te jest to niezawodny sposób na spędzenie czasu pomiędzy kręceniem ujęć. Gdy już napojeni i najedzeni mieliśmy jeszcze wolną chwilę, postanowiliśmy uwiecznić z powietrza starówkę Karpacza w formie panoramy 360, aby Ci którzy jeszcze nie byli w tym pięknym mieście, nie mieli wątpliwości czy się tutaj wybrać. I właśnie od tej chwili nasz z pozoru zwyczajny dzień, stał się nieprzewidywalny, niezwykle zaskakujący i bardzo pozytywny!

Tuż po wylądowaniu...

drona na pobliskim parkingu, do naszej ekipy podszedł uśmiechnięty i pałający pozytywną energią mężczyzna. Jak się okazało ten uliczny grajek to znana i lubiana w świecie muzyki persona. Sebastian występujący min. W teledysku C-Boola “Never go Away” postanowił właśnie na Karpackim deptaku zaprezentować swój najnowszy repertuar. Pozytywna i iście wpadająca w ucho linia melodyczna zachwyciła naszą ekipę do tego stopnia, że dzięki wspólnej decyzji zaczęliśmy kręcić ujęcia do ulicznego teledysku przemiłego Sebastiana. Dzięki tej sytuacji zrozumieliśmy, że nic nie dzieje się przypadkowo i tak pozytywne wibracje nie mogły przejść obok siebie obojętnie!

Po całym dniu...

spędzonym w Karpaczu, nasz dzień zakończył się błogim lenistwem na łonie natury w towarzystwie skwierczących na grillu kiełbasek.... I jak nadal macie przed oczami jedną z wizji przedstawionych na początku? Myślę, że nie 😊 Dni filmowca bywają różne, raz jest monotonnie, a raz tak wspaniale jak właśnie tego dnia, którego poznaliśmy Sebastiana i nawiązaliśmy genialną współpracę!

Jesteście ciekawi...

naszych dalszych poczynań w branży filmowej?
W takim razie zapraszam do śledzenia bloga i oczekiwania na kolejną opowieść. Do zobaczenia wkrótce!